Najnowsze badanie naukowców z Norweskiego Instytutu Polarnego, opublikowane 29 stycznia 2026 roku w czasopiśmie Scientific Reports dowodzi, że niedźwiedzie polarne ze Svalbardu przybrały na masie mimo topnienia lodu morskiego. Naukowcy obserwowali svalbardzkie niedźwiedzie polarne od 1995 do 2019 roku, a wnioski zaskoczyły nawet autorów badania.
W trakcie pomiarów analizie zostało poddanych 770 dorosłych niedźwiedzi polarnych z norweskiego archipelagu Svalbard. W tym czasie wzrost temperatury spowodował zwiększenie liczby dni bez lodu morskiego w tym regionie o 100 dni. Wyniki badań wykazały, że niedźwiedzie przystosowały się do utraty lodu morskiego, a ograniczony dostęp do fok zrekompensowały dzięki poszerzeniu diety o foki pospolite, renifery i morsy. Główny autor badania dr Jon Aars wyjaśnia portalowi Halospitsbergen.pl, dlaczego niedźwiedzie polarne radzą sobie lepiej niż oczekiwano. „W miarę jak lód morski wokół Svalbardu malał, niedźwiedzie polarne coraz częściej spędzały czas w przybrzeżnych i lądowych siedliskach, gdzie dostępna jest alternatywna zdobycz. Nadal polują na foki związane z lodem morskim, kiedy warunki lodowe na to pozwalają (foki obrączkowane i foki brodate), ale obecnie spędzają więcej czasu na lądzie, polując na renifery lub korzystając z padliny (często morsów).”
Niedźwiedzie polarne dostosowują swoje zachowania łowieckie w odpowiedzi na zmieniające się warunki środowiskowe. Badacz tłumaczy jednak, że „zachowania te odzwierciedlają elastyczność, a nie preferencję – foki pozostają ich najważniejszą i najbardziej energetyczną zdobyczą – jednak alternatywne źródła pokarmu mogą tymczasowo pomóc niektórym niedźwiedziom zrekompensować ograniczony dostęp do polowań na lodzie morskim. Foki pospolite, które teraz również polują na zachodnim Spitsbergenie i które nie są zależne od lodu morskiego, znacznie zwiększyły liczebność w ostatnich dziesięcioleciach (podobnie jak renifery i morsy).”

Główny autor badania wskazuje, że populacja niedźwiedzi polarnych jest obecnie stabilna: ,,Liczebność lokalnych niedźwiedzi polarnych na Svalbardzie jest podobna do tej sprzed dwóch dekad (około 250 osobników).” Nie gwarantuje to jednak jej wzrostu w przyszłości. Wręcz przeciwnie, jak tłumaczy na łamach portalu Halospitsbergen.pl dr Jon Aars: „Utrzymanie dobrej kondycji ciała sugeruje, że niedźwiedzie jak dotąd uniknęły części negatywnych skutków spodziewanych w wyniku utraty lodu morskiego, jednak nie należy tego interpretować jako dowodu na wzrost populacji w nadchodzących latach. Stabilna kondycja dzisiaj nie gwarantuje stabilności w przyszłości, zwłaszcza jeśli presje środowiskowe będą się nasilać. Przewidujemy spadek populacji w przyszłości, ale nie wiemy, kiedy dokładnie to nastąpi.”
Wyniki badania niosą dobre wieści, ale czy można stwierdzić, że niedźwiedzie polarne nie są zagrożone zmianami klimatycznymi i utratą lodu morskiego? Autor badania mówi nam jasno. „Niedźwiedzie polarne nadal są zagrożone zmianami klimatu. Lód morski jest fundamentalny dla ich ekologii, a jego długoterminowy spadek stanowi poważne ryzyko dla ich przetrwania.”. I dodaje: „Nasze badania pokazują, że niedźwiedzie w tym regionie jak dotąd radziły sobie lepiej niż oczekiwano, jednak prawdopodobnie odzwierciedla to krótkoterminową kompensację, a nie długoterminowe rozwiązanie. Oczekuje się, że dalsze ocieplenie i dalsza utrata lodu morskiego zwiększą presję na niedźwiedzie polarne, a naszym zdaniem istnieje granica – minimalna liczba dni w roku, w których będą one w stanie polować na foki na lodzie.”
Niedźwiedzie polarne a lód morski
Lód morski dla niedźwiedzi polarnych jest głównym siedliskiem i platformą do polowania na foki. Te z kolei stanowią dla nich źródło bogatego w tłuszcz pożywienia. W książce „Na kruchym lodzie” Lech Stempniewicz pisze, że dieta tłuszczowa i oparty na niej metabolizm umożliwiły niedźwiedziom polarnym zasiedlenie Arktyki i sukces ewolucyjny. Foki od zawsze były fundamentalnym elementem jadłospisu niedźwiedzi polarnych, ponieważ zapasy tłuszczu zapewniały im energię i izolację potrzebne do przetrwania w Arktyce.
Jak czytamy w badaniu, dzięki polowaniu na foki wiosną i wczesnym latem, niedźwiedzie polarne mogą uzyskać 70% swojego rocznego spożycia energii w ciągu zaledwie kilku miesięcy. „Przy dobrych rezerwach tłuszczu nawet samice rodzące i karmiące młode mogą żyć bez jedzenia przez sześć miesięcy lub dłużej, spalając rezerwy tłuszczu.”
Barwne strategie polowania na foki niedźwiedzi polarnych mogą trwać nawet godzinami, ale wbrew temu, co mogłoby się wydawać renifery svalbardzkie dla niedźwiedzi polarnych wcale nie są łatwiejszą zdobyczą. Mikołaj Golachowski wyjaśnia, że niedźwiedzie polarne „są bardzo inteligentne i umieją je zagonić tam, gdzie są szybsze, do wody i na śnieg.”

Lód morski w Arktyce
Dr Tomasz Wawrzyniak z Instytutu Geofizyki Polskiej Akademii Nauk wyjaśnia Halospitsbergen.pl ile dokładnie lodu morskiego w ostatnich dekadach straciła Arktyka. „Ocean Arktyczny jest w dużej mierze pokryty dryfującym lodem morskim, który sezonowo zmienia swój zasięg. Lód ten stanowi kluczowy element globalnego systemu klimatycznego. Maksymalną powierzchnię lód ten osiąga pod koniec zimy – zwykle na przełomie lutego i marca, kiedy osiąga około 15 mln km kw. Najmniejsza pokrywa jest obserwowana zwykle we wrześniu, gdy zajmuje około 6 mln km kw„. Naukowiec wskazuje, że „poza zmianami cyklicznymi obserwuje się też jego wieloletnie zmiany, zwłaszcza dzięki długoterminowym obserwacjom i zdjęciom satelitarnym (dostępnym dla całej Arktyki od listopada 1978 roku). Dzięki nim wiemy, że zasięg ten zmniejsza się co dekadę o około 13%. Od lat 80. ubyło około 3 milionów kilometrów kwadratowych lodu – to obszar niemal dziesięciokrotnie większy od powierzchni Polski. Sytuacja wygląda jeszcze gorzej w przypadku miąższości lodu. Dryfujący lód wieloletni niemal zanikł, a zastąpił go cienki lód sezonowy, który łatwiej i szybciej topnieje, a w wielu rejonach nie tworzy się wcale.”
Każdy kolejny ubytek lodu sprawia, że Ziemia pochłania coraz więcej ciepła. I coraz trudniej jest ten proces zatrzymać. Jak wyjaśnia dr Tomasz Wawrzyniak „Wzrost globalnych temperatur wywołany emisją gazów cieplarnianych wpływa na kluczowy mechanizm albedo. Od pokrytej lodem i śniegiem powierzchni oceanów czy lądów odbija się duża część promieniowania słonecznego (nawet 80%). Zanikający lód i śnieg odsłaniają ciemny ocean lub ląd, przez co duża część tego promieniowania zostaje pochłonięta, a odbija się zaledwie ok. 10%. Nagrzana powierzchnia oceanu dodatkowo utrudnia tworzenie się pokrywy lodu morskiego. To samonapędzający się cykl: im mniej lodu, tym cieplejsza woda, a im cieplejsza woda, tym mniej lodu.”
Długoterminowe skutki ocieplenia klimatu
Badacz zwraca uwagę, że to, co dzieje się w Arktyce, ma dziś konsekwencje daleko poza jej granicami. „Skutki, które już obserwujemy mają charakter globalny. W ostatnich dwóch dekadach obserwujemy częstsze tzw. wlewki ciepłej wody z Atlantyku do wnętrza Oceanu Arktycznego. Różnica temperatur między biegunem a równikiem maleje, a w konsekwencji zmieniają się układy cyrkulacyjne oceanu i prądy morskie. Wpływa to między innymi na przemieszczanie prądów strumieniowych w atmosferze, czego skutkiem jest mniejsza stabilność pogody ale też ekstremalne zjawiska, jak fale upałów lub nagłe ataki mrozu, obserwowane przez nas w Europie czy w Ameryce Północnej.”
Zanik lodu morskiego nie jest wyłącznie problemem środowiskowym. To proces, który zmienia ekosystemy, ale też globalną równowagę interesów. Dr Tomasz Wawrzyniak podkreśla, że „zanik lodu morskiego wpływa na ekosystem, ogranicza siedliska i tereny łowieckie gatunków ściśle od niego zależnych, jak foki, morsy czy niedźwiedzie polarne. Ma też ogromne znaczenie dla sytuacji geopolitycznej czy planów eksploatacyjnych, gdyż brak lodu morskiego ułatwia żeglugę i umożliwia dostęp do surowców.”
Całkowita utrata lodu morskiego w Arktyce w skali rocznej jest mało prawdopodobna, ale scenariusze na przyszłość i tak nie są optymistyczne. Jak informuje ekspert: ,,Na ten moment mało prawdopodobne w najbliższej przyszłości, gdyż noc polarna wciąż zapewnia temperatury wystarczająco niskie, by lód mógł się formować. Większość modeli klimatycznych przewiduje, że Arktyka może doświadczyć „wolnego od lodu” września (zdefiniowanego jako obszar poniżej 1 mln km kw już w połowie tego wieku), a najbardziej pesymistyczne scenariusze, że może się tak zdarzyć już nawet za 10 lat„. I dodaje: „Warto spojrzeć na bardzo niski aktualny zasięg lodu, choć słyszę i widzę uwagi dyletantów, że aktualne temperatury w Polsce wskazują, że żadnego ocieplenia globalnego nie ma„.
Choć badane w latach 1995-2019 niedźwiedzie polarne ze Svalbardu przybrały na masie i wyniki tychże badań mogą brzmieć optymistyczne, zmiany klimatu z całą pewnością nadal stanowią dla nich zagrożenie. Badacze mówią w tej sprawie jednym głosem. Postępujące ocieplenie Arktyki i drastyczny zanik lodu morskiego niosą ze sobą poważne konsekwencje nie tylko dla lokalnej fauny, ale również dla globalnych ekosystemów oraz niemniej dynamicznie zmieniającej się sytuacji geopolitycznej.
Zdjęcie: Monica Max West/Pixabay










