„Północ jest jak historia, którą chce się usłyszeć przed snem”. Fotograf Arktyki Denis Jurison o nietkniętej naturze, niesamowitych ludziach i estetyce ucieczki

Fotograf Arktyki

Syberyjczyk Denis Jurison od 2015 roku pracuje na Svalbardzie jako przewodnik arktyczny. Dostrzegł tam coś więcej, niż tylko piękne, surowe i buntownicze krajobrazy, choć to właśnie je fotografuje najchętniej. I przez pięć lat robił to tylko telefonem komórkowym. Mówi, że na Svalbardzie ludzie nikogo nie udają, a teraźniejszość płynie bez ozdobników. Zapytałam Denisa, czy po tylu latach spędzonych na Svalbardzie nadal wstrzymuje oddech fotografując lodowce. Zastanawiamy się też, czy każdą osobę posiadającą telefon można nazwać fotografem oraz czy Svalbard skończy jak Islandia i ugnie się pod ciężarem turystów. Pretekstem do naszej rozmowy była nie tylko Arktyka, ale i szeroko pojęte zagadnienie fotografii mobilnej. Od czasu wynalezienia fotografia ze złożonego rzemiosła, opanowanego tylko przez doświadczonych profesjonalistów, przerodziła się w łatwo dostępne narzędzie dla wszystkich. Niemal każdy w dzisiejszych czasach nosi w kieszeni zawsze gotowy do działania aparat. Rozwój fotografii mobilnej, możliwość natychmiastowego fotografowania i udostępniania zdjęć, zrewolucjonizowało tę dziedzinę i stworzyło coś, co dziś określa się demokratyzacją fotografii. Podczas gdy niektórzy zastanawiają się nad możliwymi konsekwencjami ery mobilnej dla fotografii, ludzie tacy jak Denis Jurison, aktywnie korzystają z przywileju uwieczniania Arktyki telefonem komórkowym.

Na Svalbardzie pracujesz jako przewodnik, a podczas sezonu letniego spotykasz na łodzi około siedmiu tysięcy turystów. Jakie są najczęstsze błędy popełnianie przez turystów? Słyszałam, że wielu z nich szuka na Svalbardzie pingwinów.

Myślę, że Pingwiny w Arktyce to już legendarny żart wśród przewodników. Kilka osób naprawdę zapytało o pingwiny, inne prosiły o znalezienie dla nich niedźwiedzi polarnych. Myślę, że najczęstszym błędem jest to, że ludzie zapominają, że są w dziczy. Zwierzęta nie będą chodziły w stadach przed kamerami. Bywa, że podczas ekspedycji nie ujrzymy żadnych dzikich zwierząt i jest to normalne, ale oczywiście rozumiem rozczarowanie turystów. Brak odpowiednio ciepłej odzieży i teleobiektywu może zrujnować wyprawę.

Napisałeś kiedyś, że zdjęcia Króla Północy robią na internautach największe wrażenie, ale jakie wrażenie to spotkanie robi na tobie? Nie wszyscy zdają sobie sprawę, że za charyzmatycznym urokiem kryje się niebezpieczeństwo. Jak to jest stanąć oko w oko z niedźwiedziem polarnym, kiedy dzieli was tylko obiektyw? Czy każde kolejne spotkanie jest tak samo ekscytujące?

Cóż, na pewno nie zapomnę, gdy tylko okno chaty dzieliło mnie od niedźwiedzia polarnego. Nie jestem pewien, czy potrafię opisać uczucie, którego doświadcza się podczas spotkania z niedźwiedziem polarnym na wolności. To dla mnie mieszanka ekscytacji i respektu. Za każdym razem.

Pochodzisz z Syberii, czy to tam poczułeś miłość do zimna i surowych krajobrazów? Dlaczego postanowiłeś spakować plecak i ruszyć w drogę na Północ?

Nie mogę powiedzieć, że pochodzę z najzimniejszej części Syberii, -40°C w Syberii Zachodniej to nie to samo, co -40°C w jej północnej części. Choć zawsze byłem zwolennikiem zimnych miejsc, moja pierwsza wizyta na Svalbardzie była dla mnie w pewnym sensie eksperymentem. Czułem, że będzie dla mnie czymś ważnym i po tych wszystkich latach mogę powiedzieć, że eksperyment się powiódł.

Harmonijna, mistyczna, hipnotyzująca. Od lat próbuję znaleźć słowo najlepiej określające Północ. Jaka jest Północ dla ciebie? Czy w ogóle istnieje słowo, które oddałoby serce Arktyki? A może wszystkie słowa blakną przy niezwykłej urodzie Svalbardu, który jest połączeniem nie tylko natury i przygody, ale i ludzi, którzy żyją oddaleni od świata?

To ostatnie stwierdzenie jest mi najbliższe, ponieważ za każdym razem dostrzegam wyraźniej, że Arktyka to nie tylko piękna i dzika natura, ale też wszyscy ci niesamowici ludzie, którzy tam mieszkają. Silni i wolni, życzliwi i przyjaźni, odważni i inspirujący. Nawet nie wyobrażam sobie ich nigdzie poza Arktyką. Północ jest jak historia, którą chciałoby się usłyszeć przed snem, a ta historia jest pełna niebezpieczeństw i wyzwań, sekretów i tajemnic, poszukiwaczy i odkrywców. Możliwe, że jestem zbyt romantyczny, kiedy myślę o opisywaniu Arktyki.

Nie ma wątpliwości, że dobre zdjęcie można wykonać nawet pudełkiem po zapałkach. Podczas wywiadu Gilles Elie Cohen powiedział mi jednak, że nie można mówić o wszystkich, którzy mają smartfona, że są fotografami, ponieważ to tak, jakby powiedzieć o wszystkich, którzy trzymają w ręku pędzel, że są malarzami. Zgadasz się z tą opinią, a może bliższe jest ci stwierdzenie, że dzisiaj każdy może być fotografem?

Ach schlebiasz mi! Cóż, wszystko zależy od tego, jakie znaczenie słowo „fotograf” ma dla ciebie. Każdy, kto ma smartfona, może być osobą tworzącą i dzielącą się wizją, ale nie każdy może być Fotografem, który tworzy świadome prace, działa w tej dziedzinie, sprzedaje odbitki, organizuje wystawy itp. Takie są moje przypuszczenia. Jeśli po prostu dokumentuje się swoje życie bez celu lub przesłania, prawdopodobnie nie jest się fotografem.

Arktyka ludziom z całego świata kojarzy się głównie ze śniegiem, widokami niczym z kosmosu, jednak prawda jest taka, że latem i jesienią jest pełna szlachetnych barw i kusi kolorami jasnoczerwonego od światła słonecznego szczytów górskich, pierwszych nieprzeniknionych niebieskich dni nocy polarnej, brązowo-pomarańczowych mchów, czy różowego wrześniowego nieba. Jaka jest twoja ulubiona pora roku w Arktyce do fotografowania?

Zawsze wolałem obserwować nadchodzącą noc polarna. To najlepszy czas, pojawia się wszystko, co lubię: mgła, głównie deszczowa pogoda, niesamowite zachody słońca oraz uczucie, że to koniec dnia polarnego, co szczerze mówiąc jest dla mnie ekscytujące.

Które z twoich ujęć jest dla ciebie najważniejsze?

Trudno powiedzieć, wszystkie są jak kawałki jednej układanki, ale jeśli musiałbym wybrać, byłyby to ujęcia, których nie mogę powtórzyć, ponieważ obrazują coś wyjątkowego.

Czy po tylu latach spędzonych na Svalbardzie nadal wstrzymujesz oddech, patrząc na lodowce, skały w zatoce Skansbukta, mgły oplatające góry, czy przyzwyczaiłeś się już do tych obrazów?

Zawsze. Myślę, że to nie zależy od miejsca, ale od człowieka. Jeśli potrafisz dostrzec piękno codzienności, ta umiejętność będzie z tobą wszędzie.

Rozumiem, że fotografowanie iphonem przez lornetkę opracowałeś do perfekcji. Myślisz o opatentowaniu tej techniki? Lornetka jako teleobiektyw?

Jestem niemalże pewien, że nie jestem pierwszą osobą, która używa tej techniki. Widziałem już kilka osób, które robiły to samo. Trzęsące się dłonie to jedyna rzecz, która utrudnia wykonywanie zdjęć iPhonem przez lornetkę.

Myślisz, że Svalbard pod względem liczby turystów podzieli losy Islandii, o której 10 lat temu nikt jeszcze nie mówił, a teraz pojawia się w snach influencerów szukających islandzkich kardów do stworzenia idealnego feedu? Dlaczego kultura szacunku do otaczającej nas przyrody i ogólnie szacunku do innych kultur omija ludzi, którzy uważają się za wpływających na odbiorców? Kadry z niszczenia samolotu Dakota na Islandii stały się już smutną normą.

Przypuszczam, że 10 lat temu nie było tak wielu influencerów. Nie sądzę, aby Svalbard podzielił losy Islandii, ponieważ dla ludzi nie jest on tak atrakcyjny, a powodów jest kilka:

  1. Przede wszystkim jest dość drogi.
  2. Na Svalbardzie nie ma zbyt wielu miejsc, do których można dotrzeć jako turysta.
  3. Brak dróg wokół całego Svalbardu z wyjątkiem okolic Longyearbyen.
  4. Svalbard to kraina niedźwiedzi polarnych i nie możesz się rozbić w namiocie, gdzie tylko chcesz, jeśli nie masz się przy sobie uzbrojonego przewodnika lub karabinu. Można więc sobie wyobrazić, jak bardzo zniechęcające jest to dla turystów, którzy chcieliby odwiedzić Svalbard. Myślę, że norweskie władze kontrolują sytuację na Svalbardzie w kontekście dbania o naturę. Istnieje wiele surowych przepisów i zasad dla odwiedzających, statków wycieczkowych, firm turystycznych, które każdy powinien poznać przed podróżą na Svalbard. Niektóre obszary są chronionymi parkami narodowymi, rezerwatami i nie ma tu żadnych zwiedzających poza naukowcami. Dlatego uważam, że każdy influencer (który goni wyłącznie za treścią) stanie przed wieloma przeszkodami na swojej drodze.

W 2019 roku robiąc reaserch do artykułu na temat klonowania na Instagramie zauważyłam, że powtarzalność to nie tylko problem autoportretów, ale także kadrów z Północy. Jaki masz do tego stosunek, nie kusi cię, by pójść tą samą drogą, co twoi branżowi koledzy? Sądzisz, że ta powtarzalność może być zgubna?

Myślę, że dziwacznym jest powtarzanie czyjegoś kadru raz za razem. Mogłaby to być ta sama kompozycja, ale przynajmniej z własną obróbką. Z tego co wiem, istnieje nawet profil na Instagramie, który pokazuje zdjęcia tych samych miejsc, pejzaży, pomysłów różnych fotografów. Cóż, nie może być to katastrofalne, ale zabawne jest patrzeć, jak fotografowie powtarzają zdjęcia, które stały się popularne na Instagramie, aby zdobyć swój mały kawałek sławy. Nie jestem pewien, czy kiedykolwiek coś powtórzyłem, ale jeśli to zrobiłem – nie dbam o to.

Czy jest, coś czego nie lubisz w fotografowaniu, czego najbardziej się obawiasz?

Nie lubię być fotografowany. W fotografii nie ma się czego obawiać poza brakiem publiczności, która lubi to, co robisz. Tworzenie sztuki bez dzielenia się nią z innymi brzmi dla mnie dość smutno.

Jaką rolę w twoim postrzeganiu otoczenia odgrywa światło?

Mogę powiedzieć, że zasadniczą. Zdecydowanie nie lubię fotografować, podczas jasnego dnia z czystym niebem, więc tylko określony rodzaj światła pomaga mi w stworzeniu zdjęcia, którego szukam: złotej godziny, rozproszonego pochmurnego światła, światła księżyca, czyli moich ulubionych. Ciekawe ciemne światło może zmienić cały obraz i jego emocjonalny ładunek, więc używam go tak często, jak to tylko możliwe.

Dzięki pracy jako marynarz i przewodnik po Arktyce poznałeś norweską rodzinę królewską. Zatem, jaki jest król Norwegii ?

Gdybym nie wiedział, jak wygląda król Norwegii, prawdopodobnie nigdy bym go nie rozpoznał. Wszyscy członkowie norweskiej rodziny królewskiej nie okazują swojego pochodzenia. Kiedyś mieliśmy na pokładzie Księżniczkę Martę Louise i trochę rozmawialiśmy, a jedyne, co mogę o niej powiedzieć to, że była absolutnie Urocza.

A teraz czas na pytanie, które zadałeś swoim obserwatorom. Jaki fotograf krajobrazu inspiruje Denisa Jurisona?

To proste. Jako fan starych horrorów i historii eksploracji Arktyki, książki autorstwa H.P. Lovecraft i Stephena Kinga oraz natura północy, ciężka muzyka i arktyczne środowisko – po prostu mieszam wszystkie te pasje we własną wizję.

Napisałeś, że kochasz obróbkę zdjęć. Znam ogromną wartość uczucia, które towarzyszy nam podczas obróbki fotografii, mnie również podczas montażu tekstu, ale czy nie spotkałeś się z opinią, że jest ona szkodliwa, przekłamuje rzeczywisty obraz?

Nigdy nikomu nie mówię, że jestem fotografem dokumentalnym, który preferuje styl NatGeo. Jasne, że mogę pracować w ten sposób, ale bardziej interesuje mnie dzielenie się moją wizją życia w fotografii. Staram się wizualizować i hiperbolizować swoje wrażenia wobec wielkości i zagrożenia nietkniętej arktycznej natury, więc poprzez szereg rozwiązań estetycznych edytuję obraz tak, jak go sobie wyobrażam.

Co takiego jest w Svalbardzie, że tak chętnie tam wracasz?

Powodów jest wiele, takich jak nietknięta natura, niesamowici ludzie, aktywny styl życia i przygody oraz jak powiedział mi kiedyś mój przyjaciel: estetyka ucieczki. Brzmi to banalnie, ale Svalbard mogę nazwać moim drugim domem.

Wiem, że musiałeś opuścić Svalbard ze względu na koronawirusa. Zamierzasz powrócić, kiedy będzie to możliwe? Za czym tak właściwie tęsknisz najbardziej?

Tak, decyzja o odejściu była dość trudna, ale w tym momencie wielu z nas zostało zwolnionych. Turystyka nie jest jednym z głównych priorytetów, podczas gdy ludzie nie mogą podróżować, więc na Svalbardzie nie było zbyt wiele rzeczy do robienia dla przewodników. Oczywiście zamierzam wrócić jak najszybciej, zawsze jestem w kontakcie z przyjaciółmi z Longyearbyen i bardzo za nimi tęsknię. Ludzie i Natura to główne powody, dla których chcę tam wrócić. Ciężko znaleźć miejsce, w którym czujesz się jak w domu, ja już je znalazłam i tęsknię za tym uczuciem.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.